Substytucja a Kościół
Pytanie, co myśli o substytucji lekowej Kościół jest istotne w kraju tak bardzo katolickim, jakim jest Polska. Może tu znajdziemy jedną z możliwych odpowiedzi, dlaczego pod względem dostępu do terapii zastępczej jesteśmy na jednym z ostatnich miejsc w Europie, a pod względem dostępu do terapii niefarmakologicznej na pierwszym. Niewątpliwie wizję proponowanego przez Kosciół modelu leczenia uzależnienia od narkotyków, jego stosunek do redukcji szkód podziela wielu polskich terapeutek i terapeutów, nie tylko tych pracujących dla katolickich organizacji. Jaki to jest stosunek możemy dowiedzieć się szukając odpowiednich dokumentów i wypowiedzi ludzi Kościoła. Bardzo dobry tekst na ten temat, napisany przez Michała Olszewskiego pojawił się w wiosną tego roku w Tygodniku Powszechnym. Autor cytuje biskupa Jose Luisa Redrado Marchite, „Doświadczenie Kościoła katolickiego podpowiada, że zastępowanie jednego narkotyku innym nie rozwiązuje problemu uzależnienia, a wręcz go pogłębia”. Słowa te padły w Wiedniu, na tegorocznej sesji ONZ poświęconej polityce narkotykowej. Sesję poprzedził apel do jej uczestników, który popłynął z Watykanu, w którym znalazło się kategoryczne stwierdzenie, że „redukcja szkód oznacza krok w kierunku przyzwolenia na używanie narkotyków, a one same są przeciwko życiu”. Ale jak to często bywało, Watykan swoje, a bronione przez niego życie, swoje. Mamy tu analogiczną sytuację jak ze stosunkiem hierarchów watykańskich do prezerwatyw. W wielu krajach Afryki właśnie miejscowy Kościół jest motorem profilaktyki hiv, której podstawowym narzędziem jest prezerwatywa. Podobnie jest z leczeniem substytucyjnym w krajach katolickich starej Europy.
Pytanie, co myśli o substytucji lekowej Kościół jest istotne w kraju tak bardzo katolickim, jakim jest Polska. Może tu znajdziemy jedną z możliwych odpowiedzi, dlaczego pod względem dostępu do terapii zastępczej jesteśmy na jednym z ostatnich miejsc w Europie, a pod względem dostępu do terapii niefarmakologicznej na pierwszym. Niewątpliwie wizję proponowanego przez Kosciół modelu leczenia uzależnienia od narkotyków, jego stosunek do redukcji szkód podziela wielu polskich terapeutek i terapeutów, nie tylko tych pracujących dla katolickich organizacji. Jaki to jest stosunek możemy dowiedzieć się szukając odpowiednich dokumentów i wypowiedzi ludzi Kościoła. Bardzo dobry tekst na ten temat, napisany przez Michała Olszewskiego pojawił się w wiosną tego roku w Tygodniku Powszechnym. Autor cytuje biskupa Jose Luisa Redrado Marchite, „Doświadczenie Kościoła katolickiego podpowiada, że zastępowanie jednego narkotyku innym nie rozwiązuje problemu uzależnienia, a wręcz go pogłębia”. Słowa te padły w Wiedniu, na tegorocznej sesji ONZ poświęconej polityce narkotykowej. Sesję poprzedził apel do jej uczestników, który popłynął z Watykanu, w którym znalazło się kategoryczne stwierdzenie, że „redukcja szkód oznacza krok w kierunku przyzwolenia na używanie narkotyków, a one same są przeciwko życiu”. Ale jak to często bywało, Watykan swoje, a bronione przez niego życie, swoje. Mamy tu analogiczną sytuację jak ze stosunkiem hierarchów watykańskich do prezerwatyw. W wielu krajach Afryki właśnie miejscowy Kościół jest motorem profilaktyki hiv, której podstawowym narzędziem jest prezerwatywa. Podobnie jest z leczeniem substytucyjnym w krajach katolickich starej Europy.
We Włoszech wiele ośrodków terapii niefarmakologicznej, stosujących zalecaną przez Kościół metodę społeczności terapeutycznej jest prowadzonych przez organizacje katolickie, kościelne. Niektóre z nich w pełni akceptują substytucję jako dodatkowe narzędzie swojej pracy. W Polsce zwolennikiem leczenia substytucyjnego jest ks. Arkadiusz Nowak. Tak jak zwolennikiem profilaktyki hiv z wykorzystaniem prezerwatyw.






