W podejściu tradycyjnym obowiązuje teoria „dotknięcia dna”, polegająca na tym, że szkody jakie ponosi osoba przyjmująca narkotyki traktuje się pozytywnie. Im więcej dostanie ‘po głowie’, tym szybciej zmobilizuje się do podjęcia terapii. Stąd jakakolwiek pomoc socjalna świadczona osobie przyjmującej narkotyki była wtedy i w dużym stopniu jest nadal traktowana jako wspieranie narkomanii. Podejście tradycyjne utożsamiało się dodatkowo z ideologią ‘drug free’ (ang. wolny od narkotyków), gdzie abstynencja była wskazywana nie tylko jako cel zabiegów pomocowych, ale też jako narzędzie leczenia. Można było być przyjętym do leczenia tylko wtedy, gdy nie przyjmowało się żadnych farmaceutyków. Leczenie było możliwe zatem tylko wtedy, gdy podstawowy objaw choroby został pozostawiony ‘za drzwiami’.
Nie oglądano się na konsekwencje takiego podejścia. Na to, że tysiące uzależnionych osób spycha ono na margines, że stosuje nieludzką selekcję. Porównując, tak zbudowany system pomocy działał według prawideł zabawy w „żabkę” na placu apelowym w Auschwitz. Kto zrobi trzy rundki dookoła, przeżyje. Kto wytrzyma kolejny dzień ośrodkowego survivalu ma szansę na powrót do społeczeństwa. Ignorowano powszechnie fakt, że terapią w proponowanej formie „żabki”, z oczywistych względów zainteresowanych jest mniejszość uzależnionych osób i na dodatek tylko ich niewielka część kończy ją z sukcesem. Paradygmat tradycyjny odrzucający wówczas i teraz leczenie substytucyjne jako formę pomocy, nieludzko i obojętnie traktował też rodzinę uzależnionej osoby, po porażce zaleceń abstynencyjnych nie mając jej najczęściej nic do zaproponowania. W procesie terapii uczono osoby bliskie bezwzględności wobec narkotyzujących się córek i synów, bezkompromisowości wpisanej w teorię „dotknięcia dna”. Doradzano wyrzucanie narkomanki/ narkomana z domu, układanie sobie życia mimo choroby dziecka i przygotowywanie się do ewentualnego pogodzenia się z jej/jego śmiercią.
System leczenia zbudowany w Polsce w latach osiemdziesiątych proponował uzależnionej osobie wizytę w punkcie konsultacyjnym, który z kolei zalecał detoksykację w szpitalu, a później ośrodek długoterminowej terapii. Nic innego do zaproponowania nie było.
Poradnie uzależnień wcześniej nazywane punktami konsultacyjnymi, jeszcze w następnej dekadzie nie potrafiły prowadzić samodzielnej terapii. Pierwszy program substytucyjny powstał w Warszawie, w 1992 roku.






